<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kolejny blog  o grach</title>
	<atom:link href="http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Apr 2010 07:11:53 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Potrzebne do nauki dziecka</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-do-nauki-dziecka/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-do-nauki-dziecka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:14:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>
		<category><![CDATA[super dla dzieciaczków]]></category>
		<category><![CDATA[w sam raz dla dziecka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Oni, oczywiście, od razu zrobili go głową rodziny, chociaż był najmłodszy. I ten gandu wydał na nich swoje pieniądze: wszystkim kupił domy, w obrębie tego samego osiedla, i wspólnie zabrali się za robienie interesów. Rodzina znalazła mu żonę. A potem wszyscy, i bracia, i siostra, i bratowe, i szwagier, zaczęli się kłócić. Kłócili się o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oni, oczywiście, od razu zrobili go głową rodziny, chociaż był najmłodszy. I ten gandu wydał na nich swoje pieniądze: wszystkim kupił domy, w obrębie tego samego osiedla, i wspólnie zabrali się za robienie interesów. Rodzina znalazła mu żonę. A potem wszyscy, i bracia, i siostra, i bratowe, i szwagier, zaczęli się kłócić. Kłócili się o ziemię, o pieniądze, jak dzielić zyski z interesów i kto jest odpowiedzialny za straty. W końcu podjęto decyzję o podziale firmy i majątku. Mathu tego nie chciał, widział, jak jego złoto ucieka, ale nie mógł nic zrobić, akty własności były na rodzeństwo, a w firmie było dużo wspólników. Pozostali zawierali układy, spiskowali przeciw sobie, a Mathu chodził od jednych do drugich, prosząc, żeby byli dla siebie dobrzy, żeby zapomnieli o urazach i pamiętali o ojcu i matce.<span id="more-17"></span>Ale spory nasiliły się i w końcu zamordowano najstarszego z braci. Pewnego ranka znaleziono go w jego biurze, z kablem od lampy zaciśniętym wokół szyi tak mocno, że aż przeciął skórę, a na ciele miał trzydzieści dwie rany kłute. Niczego nie skradziono, niczego nawet nie ruszono. Jedyne drzwi do domu były zamknięte. Policjanci prowadzący śledztwo doszli do wniosku, że ofiara musiała znać zabójcę. Za domem Mathu znaleziono zakrwawiony nóż. Mathu nie miał żadnych świadków, którzy mogliby potwierdzić, gdzie spędził poprzednią noc. Jego żona w tym czasie była z wizytą u swoich rodziców. Wszyscy jego krewni zeznali, że ostatnio zachowywał się jak wariat, przeklinał brata, wymyślał mu i groził, że go zabije. Mathu trafił więc do aresztu, a potem do więzienia, w którym miał oczekiwać na rozprawę, i tak wciąż czekał. Nie miał już żadnych pieniędzy, a nawet gdyby miał, nie mógłby wynająć adwokata. Był szalony.</p>
<p>-              Co tam masz na tym papierze, Mathu? &#8211; zapytałem.</p>
<p>Skulił się, przygiął do ziemi i zaczął cichutko wyć.</p>
<p>-              Boi się, że mu to zabierzesz. W ogólnym baraku więźniowie bawili się jego kosztem, zabierali mu papier, ołówki i pióra. Dlatego daliśmy go do staruszków. Cały dzień tylko siedzi i rysuje.</p>
<p>-              Mathu, powiedz mi, powiedz, co rysujesz? &#8211; pogłaskałem go po ramieniu. &#8211; Daj spokój. Przecież mnie pamiętasz. Byliśmy razem na statku. Przecież mówiłeś, że mnie znasz. Znasz mnie. To ja, Ganeś Gaitonde.</p>
<p>W tym momencie odwrócił się do mnie, pozwolił, żebym go podniósł i wyjął papiery spod nogi. Były to jakieś skrawki papierów, stare gazety, rozprostowane i rozłożone koperty, kawałki recept i więziennych dokumentów. Każde wolne miejsce na tych świstkach było pokryte malutkimi rysunkami mężczyzn, kobiet,</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-do-nauki-dziecka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dla dziecka ważna jest edukacja</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/dla-dziecka-wazna-jest-edukacja/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/dla-dziecka-wazna-jest-edukacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:13:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gierki dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[super dla dzieciaczków]]></category>
		<category><![CDATA[w sam raz dla dziecka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Tak, to jest Ganeś. &#8211; A potem zamilkł i stał zupełnie nieruchomo Wciąż na mnie patrzył, jakby mierzył mnie wzrokiem. Nie był nieprzyjazny ani przerażony, po prostu mnie oceniał. Po chwili się chyba zadowolił, bo przestał się mną interesować, a zajął się swoim nosem. Strzepnął palcami zielony gruzełek, rozejrzał się po baraku i zaczął grzebać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, to jest Ganeś. &#8211; A potem zamilkł i stał zupełnie nieruchomo Wciąż na mnie patrzył, jakby mierzył mnie wzrokiem. Nie był nieprzyjazny ani przerażony, po prostu mnie oceniał. Po chwili się chyba zadowolił, bo przestał się mną interesować, a zajął się swoim nosem. Strzepnął palcami zielony gruzełek, rozejrzał się po baraku i zaczął grzebać w przyniesionym stosie papierów. Mathu, ty sukinsynu &#8211; zacząłem. &#8211; Gdzieś ty był? Co się z tobą działo? &#8211; W tamtych czasach, dawno temu, złościł mnie, ale teraz wzbudził moją sympatię, zaskoczenie i zainteresowanie. Wstałem i klepnąłem go w plecy, ale tylko raz, bo poczułem, że jego łopatka wbija mi się w rękę. Był wygłodzony i cały drżał. &#8211; Mathu, chciałbyś coś zjeść? Daliśmy mu więc jedzenie. Skulił się nad bakri i czosnkowym ćatni i jadł. Papiery wcisnął starannie pod prawe udo. Zawołałem strażnika i wypytałem go o Mathu. Gdy przyszedłem tu do pracy, on już tu był, bhai &#8211; powiedział strażnik. &#8211; Czyli prawie pięć lat. Wiem też, że był tu jeszcze trochę wcześniej, a przywieziono go tu z więzienia przy Arthur Road, gdzie spędził przynajmniej rok. Jego rodzina twierdzi, że jest niezdolny psychicznie do uczestniczenia w procesie, bhai. Mają jakiegoś swojego lekarza, który im to napisał. I dlatego przewożą go z więzienia do więzienia. Mogli w ten sposób unikać rozprawy i trzymać Mathu w więzieniu dłużej, niżby musiał odsiedzieć, gdyby został skazany za morderstwo. Sukinsyny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/dla-dziecka-wazna-jest-edukacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>potrzebne są gry</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-sa-gry/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-sa-gry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:12:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[granie pobudza myślenie]]></category>
		<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-sa-gry/</guid>
		<description><![CDATA[Musiało minąć jakieś dziesięć minut, ponieważ trzeba było poinformować różnych strażników, co mają zrobić. Ale chwilę później już tu był. Poznałem go od razu, przez te całe setki stojących między nami ludzi, kiedy tylko wszedł przez drzwi na drugim końcu baraku. Był zgarbiony i jeszcze chudszy niż przedtem, ale to był on, Mathu. Tak, ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Musiało minąć jakieś dziesięć minut, ponieważ trzeba było poinformować różnych strażników, co mają zrobić. Ale chwilę później już tu był. Poznałem go od razu, przez te całe setki stojących między nami ludzi, kiedy tylko wszedł przez drzwi na drugim końcu baraku. Był zgarbiony i jeszcze chudszy niż przedtem, ale to był on, Mathu. Tak, ten sam Mathu, mój kumpel z tamtego trawlera sprzed laty, ten, który wraz ze mną odbył tę podróż przez morza, żeby przywieźć złoto, który tak samo jak ja odpowiadał za zlikwidowanie Salima Kaki. Podszedł do mnie powoli, pod eskortą dwóch moich ludzi, zerkając na mnie spod postrzępionych brwi. Miał kilkudniowy zarost, a po jego dawnym, zadbanym wyglądzie nie pozostał żaden ślad. Rozpoznałem ten jego nos jak u gryzonia, teraz już bez talku, i włosy a la Dew Anand, zaczesane do góry i ułożone w falę. Włosy były zupełnie bieluteńkie. Jego nagie kolana i kostki pokrywała skorupa brudu, a kiedy się zbliżył, musiałem znieczulić się na jego smród starości, potu i smutku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/potrzebne-sa-gry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>pozwalajmy dzieciom grać w różne gry</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/pozwalajmy-dzieciom-grac-w-rozne-gry/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/pozwalajmy-dzieciom-grac-w-rozne-gry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:11:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gierki dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Po tych moich kłopotach z siostrą. Dowiedziałam się dopiero rok po jej śmierci.
W rzeczywistości kłopot dotyczył męża siostry, ale nie zwróciłem jej na to uwagi. Kiedy kobiety opowiadają o swoich kłopotach, najlepiej jest na pewne rzeczy nie zwracać zbytniej uwagi. Przynajmniej tego nauczyłem się z długich rozmów z Dźodźo, mistrzynią wśród kobiet. Jeśli zaczynasz dyskutować, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po tych moich kłopotach z siostrą. Dowiedziałam się dopiero rok po jej śmierci.</p>
<p>W rzeczywistości kłopot dotyczył męża siostry, ale nie zwróciłem jej na to uwagi. Kiedy kobiety opowiadają o swoich kłopotach, najlepiej jest na pewne rzeczy nie zwracać zbytniej uwagi. Przynajmniej tego nauczyłem się z długich rozmów z Dźodźo, mistrzynią wśród kobiet. Jeśli zaczynasz dyskutować, zazwyczaj prowadzi to do ostrej sprzeczki, po której następuje cisza. A ja chciałem, żeby Dźodźo mówiła, potrzebowałem jej słów. Późną nocą ona ratowała mnie tym, że do mnie mówiła.<span id="more-11"></span></p>
<p>Zawsze rano czytałem gazety. Najpierw gazety w języku marathi, potem w hindi, a na końcu czytałem gazety po angielsku. Po angielsku wciąż czytałem powoli i kulawo, często przerywając i pytając chłopaków o znaczenie różnych słów i konstrukcję zdań. Miałem słownik angielsko-marathi, ale i tak szło mi jak po grudzie, a pod koniec zawsze byłem zirytowany. Firma Gaitondego próbuje podnieść się po ciosie głosił tytuł w „Times of India”, a kiedy kończyłem ten artykuł, chciałem zamordować tego ich „specjalnego korespondenta”. I nie chodziło tylko o pojawiające się w co drugim zdaniu błędy ani o tę niedbałość w przekazywaniu informacji, ale o ton, o to szydercze sugerowanie, że autor artykułu wie wszystko, nawet to, co się dzieje w głowie Gaitondego. „Gaitonde opłakuje żonę i liże rany w więzieniu, a tymczasem Sulejman Isa umacnia swoją pozycję”. Te anglowale zawsze patrzyli na wszystko z góry, jakby żyli w jakimś innym świecie, gdzieś daleko od mojego baraku, moich ulic, mojego domu. Kiedy się wściekałem, moi ludzie uśmiechali się i mówili: bhai, jeśli cię to denerwuje, to po co czytasz te bzdury?</p>
<p>Nie powiedziałem im tego, ale czytając te bzdury, czułem, że żyję. W tym opisanym w gazetach, uchwyconym gdzieś między kolumnami farby drukarskiej Gaitondem, była jakaś witalność, której brakowało w moich wnętrznościach. On był srogi, pewny siebie, zraniony, ale bezwzględny, i w tajemnicy obmyślał swój powrót. Napawał mnie dumą, kiedy na niego patrzyłem. Oto prawdziwy mężczyzna. Dlatego też nie zabiłem żadnego z reporterów, udzielałem im natomiast wywiadów. Posyłałem im butelki whisky i schlebiałem, snując zwierzenia. Wszyscy pragnęli poznać historię mojego życia, więc opowiadałem im różne historyjki. Drukowali wszystko, jak leci. Nasze dochody rosły i coraz więcej ludzi chciało się do nas przyłączyć.</p>
<p>To właśnie w tym okresie, kiedy zyskiwałem ogólnoindyjskią sławę, przyszedł do mnie jeden z klawiszy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/pozwalajmy-dzieciom-grac-w-rozne-gry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pokaż dziecku potrzebne mu gry</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/pokaz-dziecku-potrzebne-mu-gry/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/pokaz-dziecku-potrzebne-mu-gry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:10:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>
		<category><![CDATA[super dla dzieciaczków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[Posłuchaj, moja pani &#8211; odezwałem się. &#8211; Rzeczywiście jestem zestresowany. Wybacz mi więc. Opowiedz mi o swojej matce.
Dźodźo opowiedziała o swoim ojcu, który był kapitanem marynarki. Pracował dla wielkiej firmy, dowodził niewielkimi statkami i całymi miesiącami nie było go w domu. Kiedy wracał, chciał, żeby w domu panował spokój. Papugi w sadzie za domem doprowadzały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Posłuchaj, moja pani &#8211; odezwałem się. &#8211; Rzeczywiście jestem zestresowany. Wybacz mi więc. Opowiedz mi o swojej matce.</p>
<p>Dźodźo opowiedziała o swoim ojcu, który był kapitanem marynarki. Pracował dla wielkiej firmy, dowodził niewielkimi statkami i całymi miesiącami nie było go w domu. Kiedy wracał, chciał, żeby w domu panował spokój. Papugi w sadzie za domem doprowadzały go do szewskiej pasji, rzucał petardami w czubki drzew i w końcu kupił śrutówkę. <span id="more-9"></span>Ale pomimo tej eksterminacji koel i jaskółek nie był w stanie wygnać ptaków, które siadały na głowach stawianych przez niego strachów na wróble i w ich brzuchach wiły sobie gniazda. W końcu wycofał się do swojego fotela w sypialni, do uszu włożył sobie czerwone zatyczki, a na oczach zawiązał czarną chustkę. Córki chodziły wokół niego na paluszkach, a wieczorem starały się nie zasypiać zbyt wcześnie, żeby dosłyszeć urywki rozmów, które prowadził z ich matką. Nigdy jednak nie usłyszały niczego, co pozwoliłoby go zrozumieć, nawet przy posiłkach, kiedy jego wypowiedzi sprowadzały się do stwierdzenia, że w curry z ryby jest za dużo soli i że brakuje pieniędzy na sukienki wielkanocne. I tak się to ciągnęło, aż do kolejnego kilkumiesięcznego wyjazdu. Kiedy Dźodźo miała jedenaście lat, ten brodaty ojciec zmarł na mostku swojego ostatniego statku na atak serca, w deszczowy dzień, gdzieś w Zatoce Arabskiej. Umarł, siedząc na swoim kapitańskim krześle, z czarną chusteczką zakrywającą oczy, a załoga myślała, że on śpi. Nareszcie ma spokój, pomyślała Dźodźo. Ale one nie zaznały spokoju, ponieważ kiedy przyszła renta, okazało się, że jest niewielka. Były biedne. Matka Dźodźo nie poddawała się jednak przygnębieniu ani przerażeniu. Mam ziemię, powiedziała, ani myślę żyć pokornie i we łzach tylko dlatego, że Bóg zabrał do siebie mojego męża. Bóg jest miłosierny i zaopiekuje się nami. I udało się jej wychować dwie córki, wkładając w to wielką pracę, pokonując wielkie trudności i utrzymując wielką dyscyplinę. Na tym świecie same musicie zarobić na chleb, mówiła, pamiętajcie o tym.</p>
<p>-              Zapytałam ją kiedyś o to, jak oni żyli razem, jako mąż i żona &#8211; powiedziała Dźodźo. &#8211; O to, jak mogła z nim wytrzymać przez te wszystkie lata, w tej nieustannej ciszy. Dlaczego.</p>
<p>- I co powiedziała?</p>
<p>-              Nic. Miała zwyczaj robić coś takiego ze swoimi ustami, tak je pomniejszać, jakby była zirytowana, i zbywać cię machnięciem ręki. Jakby pytanie było głupie. A potem wracała do swojej pracy. Zawsze coś robiła.</p>
<p>-              Kiedy umarła?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/pokaz-dziecku-potrzebne-mu-gry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Edukacyjne gry naprawdę pomagają</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/edukacyjne-gry-naprawde-pomagaja/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/edukacyjne-gry-naprawde-pomagaja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:10:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[Miałem jeszcze dwa inne telefony do prowadzenia interesów. Wiedziałem, że moi wrogowie nie mieli zamiaru zabić mojej rodziny, ale i tak bałem się o Dźodźo. Powiedziałem jej, że musimy jeszcze bardziej ukryć przed światem nasze kontakty, że zaszkodziłoby to jej wizerunkowi w przemyśle medialnym, gdyby wyszło na jaw, że jesteśmy przyjaciółmi. Zrozumiała to i stała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miałem jeszcze dwa inne telefony do prowadzenia interesów. Wiedziałem, że moi wrogowie nie mieli zamiaru zabić mojej rodziny, ale i tak bałem się o Dźodźo. Powiedziałem jej, że musimy jeszcze bardziej ukryć przed światem nasze kontakty, że zaszkodziłoby to jej wizerunkowi w przemyśle medialnym, gdyby wyszło na jaw, że jesteśmy przyjaciółmi. Zrozumiała to i stała się jeszcze bardziej dyskretna. Rozmawialiśmy późno w nocy, tylko przez te specjalne telefony.</p>
<p><span id="more-7"></span></p>
<p>- Jestem &#8211; odparłem. &#8211; Jestem tu. &#8211; Ale tak naprawdę nie miałem pewności, czy rzeczywiście jestem. Narodziny syna wiążą mężczyznę ze światem mocnymi korzeniami. Odebrać mu to połączenie to jakby ściąć drzewo.</p>
<p>-              Wiesz, czego mi brakuje? Tęsknię za zapachem jego włosów po kąpieli.</p>
<p>-              Wiem. A dlaczego tęsknisz za Subhadrą?</p>
<p>Miałem trudności z przypomnieniem sobie jej twarzy, przywołaniem jej obrazu. Ale, oczywiście, nie powiedziałem tego Dźodźo.</p>
<p>-              Przynosiła mi w nocy mleko &#8211; odrzekłem, ale wiedziałem, że Dźodźo zauważyła to moje wahanie. Nic jednak nie powiedziała i zaoszczędziła mi kolejnego wykładu o mężczyznach i kobietach.</p>
<p>-              Gaitonde, nigdy nie mówisz o ojcu i matce.</p>
<p>-              To prawda.</p>
<p>-              Kim była twoja matka?</p>
<p>-              Kobietą, a kim niby miałaby być?</p>
<p>-              Niby kim? Powiedz, jaka była?</p>
<p>-              Była moją matką. Daj spokój. Takie tam maderćodowe gadanie.</p>
<p>Oczywiście nie uszła jej uwagi opryskliwość w moim głosie i nic nie powiedziała. Nie chciałem, żeby się rozłączała, nie chciałem, żeby zapadła cisza, nie zniósłbym ciszy.</p>
<p>-              Opowiedz mi o swoich rodzicach &#8211; poprosiłem. Słyszałem jej oddech.</p>
<p>-              Dźodźo?</p>
<p>-              Hamuję się i staram się nie przeklinać cię. Dość już jesteś zestresowany.</p>
<p>-              Gdybym nie był zestresowany, obrzuciłabyś mnie mi gali?</p>
<p>-              Każdego, kto mówi do mnie w ten sposób, czekają gali.</p>
<p>Leżałem na podłodze w kącie baraku. Lubiłem czuć zimno betonu na karku. Przez okno widziałem wznoszącą się czerń muru, błyszczące kawałki szkła na jego krawędzi, tak ostre w świetle księżyca. Musiałem się lekko uśmiechnąć. Sam nie wiem dlaczego, ale uśmiechałem się na tę lekkomyślność Dźodźo, na ten jej gniew.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/edukacyjne-gry-naprawde-pomagaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czemu gramy w gry</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/czemu-gramy-w-gry/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/czemu-gramy-w-gry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:09:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[ciekawe gry]]></category>
		<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/czemu-gramy-w-gry/</guid>
		<description><![CDATA[Zaparkowawszy samochód przed tamtejszym posterunkiem, chłopcy wdali się w sprzeczkę z policjantami. Wysiadłem z samochodu i również zacząłem krzyczeć, a chłopcy w sposób wyraźny zwracali się do mnie „Ganeś bhai”, żeby mieć pewność, że ci durni mamu rozumieją, kim jestem. Następnie wszyscy z powrotem wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy, daleko poza granice miasta.
W ten sposób [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaparkowawszy samochód przed tamtejszym posterunkiem, chłopcy wdali się w sprzeczkę z policjantami. Wysiadłem z samochodu i również zacząłem krzyczeć, a chłopcy w sposób wyraźny zwracali się do mnie „Ganeś bhai”, żeby mieć pewność, że ci durni mamu rozumieją, kim jestem. Następnie wszyscy z powrotem wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy, daleko poza granice miasta.<span id="more-6"></span></p>
<p>W ten sposób złamałem warunki zwolnienia warunkowego i musiałem trafić do tego jedynego bezpiecznego dla mnie schronienia. Zrozumiałem, że chociaż tym razem byli to fałszywi policjanci, następnym razem mogą pojawić się prawdziwi, zabiorą mnie na przejażdżkę czarną furgonetką i wszystko skończy się kulą w mojej głowie. Za wszystkimi drzwiami w mieście czaił się zabójca, każdego dnia toczyła się walka. Byłem już dla nich zbyt wielki, żeby mogli zostawić mnie przy życiu. I tak więzienie stało się moją niezdobytą twierdzą, gdzie mury, przepisy i regulamin stworzyły dla mnie dom, gdzie strażnicy odpowiadali za to, żeby nic mi się nie stało, i gdzie mogłem dalej bez przeszkód prowadzić interesy.</p>
<p>Powróciłem do dawnego porządku dnia. W baraku pojawiły się teraz nowe twarze, ale wokół mnie zgromadził się ten sam krąg dari, uszeregowanych według starszeństwa. Życie toczyło się jak kiedyś. Ale byłem sam, czułem się tak bardzo samotny. Moi ludzie stanowili dla mnie rodzinę, jak zawsze byli uprzejmi, pamiętali o mojej stracie i ranach. Zajmowali się mną, a ja zajmowałem się interesami. Ale w głębi duszy byłem samotny. Tylu ludzi zginęło, nie tylko w tym ostatnim ataku, ale przez całą tę moją podróż, w tych wszystkich potyczkach. A ja wciąż żyłem. Dlaczego? Po co? Czekałem na odpowiedź. Rankiem ćwiczyłem jogę, a po południu pranajamę. Cały ten mój tak ciężko wypracowany spokój pryskał na dźwięk dziecięcego śmiechu, rozbrzmiewającego w popołudniowym świetle słonecznym. Wieczorami niecierpliwie przykładałem głowę do poduszki, bo wiedziałem, że mój syn przyjdzie do mnie we śnie, ale właśnie to moje oczekiwanie przeganiało sen. Miałem zawroty głowy. Kroczyłem przez świat jak człowiek szybujący przez krainę snu.</p>
<p>-              To jest takie dziwne &#8211; powiedziałem do Dźodźo przez telefon późną nocą. &#8211; Czuję się jak jakiś zagubiony duch. Jakby to była czyjaś historia, nie moja. Jakby gdzieś warczał projektor, a ja tylko poruszałbym się po ekranie.</p>
<p>-              To minie, Gaitonde &#8211; powiedziała. &#8211; Ból mija. Zawsze mija.</p>
<p>Słyszałem jej głos tak blisko, jakby leżała w łóżku obok Za moją radą kupiła nowy telefon komórkowy, sam też zaopatrzyłem się w nową komórkę, i używaliśmy tych naszych nowych aparatów wyłącznie do rozmów ze sobą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/czemu-gramy-w-gry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gry edukacyjne</title>
		<link>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/gry-edukacyjne/</link>
		<comments>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/gry-edukacyjne/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:08:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[ciekawe gry]]></category>
		<category><![CDATA[gierki dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[granie pobudza myślenie]]></category>
		<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[pograj w gry]]></category>
		<category><![CDATA[super dla dzieciaczków]]></category>
		<category><![CDATA[w sam raz dla dziecka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Rzeczywiście, jednego dorwaliśmy, leżał przy głównej bramie, z nogą podkurczoną pod siebie. Wewnątrz domu, w korytarzu przy wejściu, na sufitach widać było krew, a na ścianach fragmenty tkanki. Dipu leżał martwy, Kataruka też.
Tego dnia w moim domu zginęło siedemnastu mężczyzn, cztery kobiety i jedno dziecko. Ale w tym momencie nie znaliśmy jeszcze tej liczby, widzieliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rzeczywiście, jednego dorwaliśmy, leżał przy głównej bramie, z nogą podkurczoną pod siebie. Wewnątrz domu, w korytarzu przy wejściu, na sufitach widać było krew, a na ścianach fragmenty tkanki. Dipu leżał martwy, Kataruka też.</p>
<p>Tego dnia w moim domu zginęło siedemnastu mężczyzn, cztery kobiety i jedno dziecko. Ale w tym momencie nie znaliśmy jeszcze tej liczby, widzieliśmy tylko stos ciał. Dopiero kiedy zaczęliśmy ich odwracać i wynosić, dopiero wtedy znaleźliśmy Subhadrę i Abhiego na końcu korytarza, w kuchni, zwiniętych pod przykryciem jej błękitnego sari. Oboje zginęli od tej samej kuli z kałasznikowa, kuli, która przeszła przez futrynę, a potem przez nich. Nie żyli. Moja żona nie żyła. Mój syn nie żył.<span id="more-4"></span></p>
<p>Wróciłem do więzienia. Kiedy już założono mi gips na złamany nadgarstek i zszyto mi ranę na pośladku, kiedy spaliliśmy ciała naszych bliskich, rozważyliśmy stojące przed nami możliwości. Wiedzieliśmy już, że ci policjanci, którzy do nas strzelali, wcale nie byli policjantami, tylko ludźmi Sulejmana Isy, że mundury kupiono w sklepie Maganlal Dresswallas, że furgonetka została skradziona &#8211; tak przynajmniej twierdziła policja &#8211; z komendy strefy trzynastej. Z pewnego źródła mieliśmy informację, że supari za tę samobójczą misję wynosiło dwa krory, więc każdy z tych czterech maderćodów, którzy przyszli do mojego domu, odszedł bogatszy o pięćdziesiąt lakhów. Ale dwóch nie odeszło, jeden zginął tu na moim podwórku, a drugi zalał wnętrze furgonetki własną krwią, którą z siebie wykrztusił. Zmarł jeszcze tego samego dnia. Ale i tak moi wrogowie nieomal dopięli celu. Nie mogli, co prawda, chełpić się, że zabili Ganeśa Gaitondego w jego własnym basti, w jego własnym domu, ale chwalili się, że uderzyli we mnie w moim własnym gnieździe, że uciekałem przed nimi, że jestem tchórzem, który oberwał w gand. Wstydzili się, że złamali niepisaną, obowiązującą między firmami zasadę zabraniającą krzywdzenia członków rodziny, ale mogli tłumaczyć się, że zdarzyło się to przypadkiem, i mogli mówić, że wzięli się za mój gand.</p>
<p>Ale ja żyłem. Tylko to miało znaczenie. Cokolwiek mówił świat, ja żyłem. I tak naprawdę tylko to ma znaczenie. Honor i duma to marzenia, którymi karmi się ludzi i za które giną, ale moi chłopcy zrozumieli, że nawet dla nich jest lepiej, że przeżyłem. Wciąż tu byłem, mogłem wynagrodzić straty, planować i zemścić się. I musiałem żyć. Dlatego powróciłem do więzienia. Z zaaranżowaniem tego nie było żadnych problemów. Wsiadłem do samochodu z kilkoma ludźmi i pojechaliśmy do Malandu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pogrywamy-edukacyjnie.info/gry-edukacyjne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
